grafika
grafika grafika o mnie
o mnie
o mnie



                  

Chiny: czy wiesz, że…

Dodał Robert Smoczyński, dnia 19.04.2014 o 22:31. Kategoria: Newsy. | 11 komentarzy |



GP Chin odbywa się od sezonu 2004. Z tyłu widać Michaela Schumachera, a czy poznajecie kierowcę Renault na pierwszym planie?

Czwarta runda tegorocznych mistrzostw świata Formuły 1 zostanie rozegrana w Chinach, które goszczą najlepszych kierowców świata od 2004 roku. Z tej okazji przygotowaliśmy tradycyjną porcję ciekawostek.

Człowiekiem odpowiedzialnym za projekt Shanghai International Circuit jest naturalnie Hermann Tilke, czyli nadworny architekt Formuły 1. W tym przypadku realizacja imponującej koncepcji Niemca pochłonęła około 450 mln dolarów.

Pętla, nawiązująca kształtem do chińskiego znaku „Shang”, mierzy 5,451 km i składa się z 16 zakrętów (dziewięć prawych, siedem lewych). Na dystans wyścigu składa się 56 okrążeń, co w sumie daje 305,066 km. Rekordzistą toru pozostaje Michael Schumacher, który podczas przedostatniego okrążenia pierwszej edycji Grand Prix Chin wykręcił rezultat 1.32,238 (średnia prędkość 212,750 km/h).


Woda na młyn dla Red Bulla

Dodał Mikołaj Sokół, dnia 19.04.2014 o 21:41. Kategoria: Newsy. | 10 komentarzy |



Deszcz pomógł Red Bullowi w kwalifikacjach, a wyścig powinien być ciekawy niezależnie od aury.

Zgodnie z zapowiedziami, deszcz urozmaicił kwalifikacje do Grand Prix Chin i nie da się ukryć, że warunki pomogły kierowcom Red Bulla. Na mokrym torze jednostka napędowa traci nieco na znaczeniu – przynajmniej jej czyste osiągi, bo do kontroli samochodu na śliskiej nawierzchni przydaje się odpowiednia charakterystyka momentu obrotowego (tu z pomocą przychodzi odpowiednie mapowanie silnika oraz pedału przepustnicy). Jeśli chodzi o nadwozie, kluczem jest oczywiście przyczepność mechaniczna, w dalszej kolejności także wydajność aerodynamiczna.

Deszcz był nomen omen wodą na młyn dla mistrzowskiej ekipy – co prawda kolejny raz bezkonkurencyjny okazał się Lewis Hamilton, ale za nim po raz pierwszy w tym sezonie w pierwszej trójce znaleźli się obaj kierowcy Red Bulla. Co ciekawe, uznawany przez niektórych za mistrza jazdy w deszczu Sebastian Vettel po raz trzeci w tym sezonie przegrał kwalifikacyjną rywalizację z nowym zespołowym partnerem Danielem Ricciardo.


Nowa rybka wśród piranii

Dodał Mikołaj Sokół, dnia 18.04.2014 o 22:21. Kategoria: Newsy. | 13 komentarzy |



Charakterystyczny widok trybun w Chinach, wypełnionych... pustymi krzesełkami.

Przygoda Formuły 1 z Chinami rozpoczęła się dziesięć lat temu. Tor na przemysłowych przedmieściach Szanghaju wyróżnia się nie tylko bardzo długą prostą i charakterystycznymi „ślimakami” w pierwszym i trzecim sektorze. Wyjątkowy jest także padok: przestrzeń za garażami jest tak rozległa, że spokojnie mógłby tu wylądować mały samolot. Domki dla zespołów, które z reguły znajdują się właśnie za boksami, tutaj rozlokowano na wysepkach rozrzuconych po sztucznym jeziorze. Zdarzało się, że na obecności dziennikarzy, czekających na werandzie na wywiad z którymś kierowcą, korzystały pływające w wodzie pokaźne ryby – dokarmiane resztkami z lunchu.

Właśnie w takim otoczeniu swój pierwszy wyścigowy dzień zalicza nowy boss Scuderii Ferrari. Marco Mattiacci przez ostatnie cztery dni spędził 40 godzin w samolotach, prawie nie spał i tym tłumaczył przyklejone do nosa ciemne okulary. 42-letni Włoch jeszcze tydzień temu spokojnie prowadził interesy Ferrari w Ameryce Północnej, kiedy przed szóstą rano nowojorskiego czasu z propozycją nie do odrzucenia zadzwonił do niego Luca di Montezemolo. Teraz wpuszczono go do basenu pełnego piranii – jak niektórzy lubią nazywać padok F1.


Gwiezdne wojny

Dodał Mikołaj Sokół, dnia 09.04.2014 o 11:21. Kategoria: Newsy. | 115 komentarzy |



Kierowcy samochodów z gwiazdą stoczyli piękną walkę na torze Sakhir. Przecierałem oczy ze zdumienia, że tak się da w obecnej F1 :-)

– Tylko idiota może twierdzić, że Formuła 1 jest nudna – powiedział Niki Lauda po pasjonującym wyścigu o Grand Prix Bahrajnu. Zaiste, trudno o lepiej wymierzony policzek dla Luki di Montezemolo, krytykującego najnowsze zmiany w sporcie i głośno mówiącego o „wyścigach taksówek”. Faktycznie, czerwone samochody z Maranello na tle rywali wypadły niczym taksówki… Gdyby nie defekty sprzęgła w obu McLarenach, Scuderia po raz pierwszy od Grand Prix Wielkiej Brytanii 2010 nie zdobyłaby punktu – chociaż oba samochody dojechały do mety… Dobra, nie kopmy może leżącego.

W przedwyścigowej zapowiedzi okrutnie się pomyliłem. Napisałem, że wobec dominacji Mercedesów będziemy się pasjonowali walką o najniższe miejsce na podium oraz o pomniejsze premiowane punktami lokaty. Chciałbym się tak mylić przed każdy wyścigiem… Wojna, jaką zgotowali nam kierowcy dwóch samochodów z gwiazdą na nosie, jest godna miejsca wśród najbardziej pamiętnych pojedynków w Formule 1. Lewis Hamilton i Nico Rosberg zasłużyli na ogromne brawa – podobnie jak zespół, który postanowił pozostawić im wolną rękę tak długo, jak długo oba samochody pozostawały w jednym kawałku. Obaj kierowcy okazali się na tyle rozsądni i utalentowani, żeby zapewnić nam pierwszorzędne widowisko.


Bahrajn: czy wiesz, że…

Dodał Robert Smoczyński, dnia 06.04.2014 o 11:45. Kategoria: Newsy. | 7 komentarzy |



Pierwsza GP Bahrajnu odbyła się w 2004 roku.

Przed trzecią rundą mistrzostw świata przygotowaliśmy dla Was różne ciekawostki związane z Grand Prix Bahrajnu.

Projektantem toru w Sakhir był oczywiście Hermann Tilke. Koszty budowy obiektu pod Manamą zamknęły się w kwocie 150 milionów dolarów. Długość składającej się z piętnastu zakrętów pętli Bahrain International Circuit wynosi 5,412 km. W trakcie wyścigu kierowcy pokonują 57 okrążeń, co daje w sumie 308,238 km. Bahrajn dwukrotnie był organizatorem inauguracyjnych rund sezonu – w 2006 i 2010 roku.

Strefy DRS na torze w Sakhir są zlokalizowane na prostej startowej (punkt detekcji przed Zakrętem 14) oraz na równoległej prostej, pomiędzy Zakrętami 10 i 11 (pomiar odległości przed nawrotem oznaczonym numerem 10).


Będzie się działo!

Dodał Mikołaj Sokół, dnia 05.04.2014 o 23:12. Kategoria: Newsy. | 11 komentarzy |



Jest szansa, że przez resztę weekendu Red Bull nie znajdzie się już tak blisko Mercedesa.

Może i przewaga Mercedesa sięga sekundy na okrążeniu, ale i tak niedzielny wyścig o Grand Prix Bahrajnu zapowiada się pasjonująco. „Srebrne Strzały” ukończyły kwalifikacje w odwrotnej niż zakładano kolejności, za nimi znalazło się kilka dość niespodziewanych nazwisk, a obsada środka stawki zapowiada niezłą walkę – do tego dzięki nowym przepisom ci kierowcy, którym kwalifikacje nie do końca wyszły, niekoniecznie stoją na straconej pozycji.

Zacznijmy jednak od czoła. Jeśli w wyścigu nie wydarzy się nic niespodziewanego (czytaj: defekt jednego lub obu Mercedesów W05), to Brackley ma drugi z rzędu dublet w kieszeni. Rywale wciąż nie mają recepty na Lewisa Hamiltona i Nico Rosberga, ale tym razem Niemiec znalazł sposób na zespołowego partnera i pierwszy raz w tym sezonie, a drugi raz z rzędu w Bahrajnie zdobył pole position. Kluczem były właściwe reakcje na zmieniające się warunki: Lewis był co prawda najszybszy we wszystkich trzech sesjach treningowych, a w Q1 uzyskał lepszy czas od Nico (poza duetem Mercedesa tylko Daniel Ricciardo przebrnął przez pierwszą fazę czasówki na pośrednich oponach), ale Rosberg przyspieszał wraz ze spadkiem temperatury nawierzchni.


Mercedes pozbawia złudzeń

Dodał Mikołaj Sokół, dnia 04.04.2014 o 21:51. Kategoria: Newsy. | 27 komentarzy |



Hamilton jeszcze ani razu nie wygrał w Bahrajnie. Teraz wygląda na to, że przeszkodzić może mu tylko technika lub zespołowy partner (to ostatnie wygląda akurat mało realnie)...

Dziesięć lat temu wydawało się, że Bahrajn to niesamowicie egzotyczna lokalizacja dla wyścigu Formuły 1. Tak… Od tamtej pory trafiliśmy jeszcze m.in. do Korei Południowej, Singapuru, Indii czy Abu Zabi, a za rogiem czyha Rosja. Tymczasem pustynna wysepka na Zatoce Perskiej, między Katarem i Arabią Saudyjską, na stałe wrosła w krajobraz wyścigowych mistrzostw świata. Nawet krwawe zamieszki w królestwie nie zagroziły na stałe organizacji Grand Prix – odwołano jedynie wyścig w 2011 roku.

Jubileuszowa, dziesiąta edycja zawodów w Bahrajnie po raz pierwszy odbędzie się przy sztucznym świetle. Kwalifikacje oraz wyścig rozpoczynają się parę minut po zachodzie słońca, a inżynierowie Pirelli spodziewają się, że temperatura, w jakiej przyjdzie pracować oponom, spadnie o około 15 stopni. Ze względu na nietypowy harmonogram jeszcze większego znaczenia nabrał drugi piątkowy trening, bo jako jedyny odbywał się w warunkach zbliżonych do tych, jakie panować będą w czasówce i wyścigu. Dlatego wielu kierowców oszczędzało sprzęt i podobnej taktyki możemy się spodziewać w sobotnim treningu – użytkownicy jednostek napędowych Mercedesa i Ferrari próbują przetrwać trzeci weekend z rzędu z tymi samymi silnikami spalinowymi, a Red Bull nie ryzykuje. Więcej o tym (plus tabelka z wykorzystaniem poszczególnych podzespołów) w dalszej części tekstu.


Trudne zapoznanie

Dodał Mikołaj Sokół, dnia 03.04.2014 o 14:17. Kategoria: Newsy. | 12 komentarzy |



Zapoznanie w ulewie, odcinek testowy przy błękitnym niebie: Portugalia nie szczędzi załogom niespodzianek.

Błoto, deszcz, minimalna widoczność i… zgubiony samochód jednej z załóg – zapoznanie z trasą Rajdu Portugalii nie należało do łatwych, lekkich i przyjemnych. Mniej więcej połowa trasy pokrywa się z zeszłoroczną, więc można się oprzeć na notatkach sprzed dwunastu miesięcy, ale opis niektórych odcinków powstawał w bardzo bojowych warunkach. – Nie jest łatwo, kiedy wycieraczki nie nadążają z odprowadzaniem wody! – skarżył się Andreas Mikkelsen.

Każdy odcinek załogi mogą pokonać tylko dwa razy. Jadą drogowymi samochodami, przestrzegając przepisów ruchu drogowego oraz ograniczenia prędkości – w przypadku Rajdu Portugalii do 90 km/h, chyba że znaki wskazują mniejszy limit. Trzeba dokładnie opisać każdy fragment trasy, przewidując zachowanie rajdówki przy jeździe „pełnym ogniem” w trakcie rajdu. – Nie widać było trasy, tylko wycieraczki i deszcz. Woda płynęła po trasie, jechało się jak przez rzekę i nie dało się zapisać żadnych potrzebnych informacji – mówił Mads Ostberg.


Polski kwartet w Portugalii

Dodał Mikołaj Sokół, dnia 02.04.2014 o 14:59. Kategoria: Newsy. | 11 komentarzy |



Po przedwcześnie zakończonych występach w Monte Carlo i Meksyku oraz odległej lokacie w Szwecji znana Robertowi Portugalia może przynieść pozytywny wynik. Łatwo jednak nie będzie.

W czwartej rundzie WRC będziemy kibicować aż czterem polskim załogom. W topowej kategorii wystartują oczywiście Robert Kubica i Maciek Szczepaniak w Fordzie Fiesta WRC. To pierwsza tegoroczna impreza, którą Robert poznał już w zeszłym roku. Wówczas był to jego debiut w mistrzostwach świata i pierwszy rajd na szutrze. Za kierownicą Citroena DS3 RRC, z Maćkiem Baranem na prawym fotelu, zajął szóste miejsce w klasyfikacji WRC-2 i 19. w generalce – dwukrotnie korzystając z systemu Rally2. Teraz Robert zmierzy się z czternastoma rywalami w autach WRC, walcząc o pierwsze w tym sezonie punkty w klasyfikacji kierowców.

– Od czasu mojego powrotu do profesjonalnego motorsportu jest to pierwsza impreza, w której startowałem już wcześniej i mniej więcej wiem, czego się spodziewać – mówi Robert. – Oczywiście w porównaniu z zeszłym sezonem jest trochę nowych odcinków, a także zmienione kierunki jazdy. Tak naprawdę prawie połowa rajdu i tak będzie dla mnie nowa, ale przynajmniej wiemy, czego oczekiwać jeśli chodzi o naturę i charakterystykę odcinków.


Dublet po 59 latach

Dodał Mikołaj Sokół, dnia 01.04.2014 o 19:26. Kategoria: Newsy. | 54 komentarzy |



Hamilton wyciągnął wnioski z treningów i w wyścigu nie pozostawił Rosbergowi żadnych złudzeń.

Lewis Hamilton powetował sobie niepowodzenie z Australii: tym razem na drodze do sukcesu nie stanęła już przepalona gumowa izolacja wokół świecy zapłonowej i kierowca Mercedesa w ósmej próbie odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w Grand Prix Malezji. Perfekcyjnie rozegrał wyścig i nie pozostawił żadnych złudzeń co do tego, kto najbardziej zasłużył na 25 punktów na Sepang. – Dziś był po prostu lepszy – stwierdził drugi na mecie Nico Rosberg, który bardziej musiał dbać o obronę pozycji przed Sebastianem Vettelem, niż myśleć o walce z zespołowym partnerem.

Mercedes odniósł pierwsze podwójne zwycięstwo w „nowożytnej” historii startów fabrycznej ekipy w Formule 1 – poprzednio dokonali tego na pożegnanie z mistrzostwami świata, w Grand Prix Włoch 1955. Na Monzy triumfował Juan Manuel Fangio przed Piero Taruffim. Trzeci był Eugenio Castellotti w Ferrari, ale teraz finisz na podium jest dla Scuderii poza zasięgiem – zamiast podgryzać Red Bulla i Mercedesa, Fernando Alonso musiał się trochę napocić, żeby objechać Nico Hülkenberga w Force India. – Mam o jeden punkt mniej od Hamiltona i o dziewięć więcej od Vettela – pociesza się Hiszpan, ale doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że pod względem tempa Ferrari jest znów w tyle.




Copyright 2011-2014 Sokolim Okiem Mikołaj Sokół
Reprodukowanie, przechowywanie oraz udostępnianie całości serwisu lub jego części bez pisemnej zgody właściciela jest zabronione. Niniejsza strona jest prywatną stroną Mikołaja Sokoła, wyrażone i opublikowane na niej opinie i materiały nie mogą być kopiowane, powielane i publikowane w części bądź całości bez pisemnej zgody właściciela.